Sikunia to klasyczny niejadek, zatem dużo by o tym pisać…ale może zacznę od mojej pierwszej batalii. A zaczęło się to już w momencie, kiedy na Sikuni talerzu zawitało mięsko. Marcheweczka, brokuły, jabłko, gruszka, a i owszem, ale już kurczak lub indyk to było błe!!! Wegetarianka od urodzenia – chole..cia :)
Pomyślałam więc, skoro
Sikunia lubi chociaż owoce, to popełnię małe oszustwo i podam jej owoce z …. mięsem.
Na początku były to proporcje 2:1 z przewagą oczywiście owoców.
Z czasem jednak
zmieniałam proporcje, zwiększając ilość mięsa.
Sikuni menu wyglądało więc
następująco: indyk z jabłkiem lub kurczak z gruszką bądź królik z bananami. Był
to sposób, który u mojego Niejadka zadziałał. Udało się więc w ten sposób, przełamać Sikuni
kulinarny jadłowstręt do mięsa.
Jak się później okazało, czytając jakieś mamuśkowe czasopismo, dowiedziałam się, że dobrze podawać jest dziecku owoce z mięsem, ponieważ witamina C, zawarta w owocach ułatwia wchłanianie się żelaza do organizmu Naszego Malca.
Jak się później okazało, czytając jakieś mamuśkowe czasopismo, dowiedziałam się, że dobrze podawać jest dziecku owoce z mięsem, ponieważ witamina C, zawarta w owocach ułatwia wchłanianie się żelaza do organizmu Naszego Malca.
To jest niebywałe, co też my Matki musimy wymyślać, by choć jedną łyżeczkę wetknąć przez zaciśnięte zęby Naszych Niejadków.
Chętnie zamieniłabym się z maleńką i zjadła te wspaniałe połączenia mięska, warzyw i owoców. Serdecznie pozdrawiam Ciebie i Twoje śliczne Pociechy:))
OdpowiedzUsuńskąd ja to znam, z moim smykiem tak samo kombinowałam :)
OdpowiedzUsuńJa mam ogromne szczęście bo moje dziecko je niemal wszystko:) Nie wiem od czego to zależy.
OdpowiedzUsuńWłaśnie też się nad tym zastanawiałam, tym bardziej, że moja młodsza córka wcina wszystko jak leci "wełna, nie wełna"
Usuń20 lat + ciąża i wkraczanie w dorosłe życie pełną parą = ... Sama zobacz!
OdpowiedzUsuńA do tego jeszcze mini ciążowa sesja zdjęciowa! :)
Zapraszam!
http://stormofhormones.blogspot.com/
Ja czasem karmię moją siostrzenice i stosuję metodę pokaż wujkowi jak ładnie jesz, ewentualnie sam jej i mówię, że takie dobre, że chyba wszystko ja zjem i działa :)
OdpowiedzUsuńU nas niestety, te metody nie działają :( a szkoda. Może Twoja siostrzenica dodatkowo lubi Twoje towarzystwo, więc masz dodatkowy atut w ręku
OdpowiedzUsuń