Zanim pojawił się „Mały Ssak” w Waszym domu, pewnie nie
przypuszczałyście (tak jak i ja), że
kupa, właśnie jego kupa, może stać się pępkiem świata, i to już od momentu narodzin. Kolor, jaki kolor
mieć powinna, no i zapach. Wąchanie kup, to też ważna sprawa.
Dziś wiem, że kupa idealna, dziecka karmionego piersią, może
mieć wszelkie odcienie musztardy, kwaśny zapach i konsystencji wszelakiej.
Jeśli zdarzy się jednorazowo kupa inna niż opisywany ideał, to jeszcze nic
złego, bowiem układ pokarmowy Naszego
Ssaka, wciąż się rozwija. Niemowlaki, które cierpią na nietolerancję laktozy,
robią brzydkie kupki - śmierdziuchy, ze śluzem, bądź pieniste, do tego mają
wzdęcia, bulgotanie w brzuszku, no i ryk przy karmieniu. Coś, niestety, o tym wiem :(
Nie ma też co panikować , jeśli nie ma kupy przez 3 dni – znaczy
się: hurrrra ! Świadczy to bowiem o dobrym wchłanianiu przez dziecko pokarmu, co
przekłada się na dobry przyrost jego wagi. Inaczej będzie oczywiście, gdy kupy
nie ma i nie ma, a niemowlę dodatkowo przy próbie wypróżniania, pręży się i
płacze – wtedy działamy.
Choć niestety, przekonałam
się, mając tą wiedzę, że nie jedno może mnie jeszcze zaskoczyć.
Każda z Nas zatem,
próbowała mieć podręczny atlas kupy w
małym palcu, by wiedzieć kiedy reagować
i też, pewnie nie rzadko, podejrzliwie oglądała zawartość pieluszki.
Niby „małe gówno”, a tyle zmieniło w naszym życiu.
Potweirdzam, kupka malucha moze spedzic czasem sen z powiek :) Na szczescie u nas bez kilku niejasnych sytuacji obylo sie bez wiekszych problemow w tej kategorii :)
OdpowiedzUsuńA ja mam koleżankę, która każdej "podejrzanej" kupie robi zdjęcie i pokazuje je swojemu pediatrze. U nas zawsze po kupie rozpoznaję początki infekcji, więc widzę, że nie jestem jedyna, która się jej bliżej przygląda:)
OdpowiedzUsuńtak "małe gówno" wiele zmienia:):) konkluzja słuszna i prawdziwa:) Zapomniałam już, ja to jest kiedy na pokładzie jest takie Maleństwo:) pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńhttp://alelarmo.blogspot.com/
Cieszę się, Drogie Mamy, że podzielacie moją refleksję na temat tej, jakże ważnej kwestii :)
OdpowiedzUsuń