Od Aliny Dobrawy Autorki bloga Z życia mamy i córki otrzymałam nominację do, myślę ciekawej zabawy, "Mama na szóstkę". Polega ona na tym, iż nominowana mama prezentuje swoje gadżety, bez których na co dzień nie może się obejść i które charakteryzują ją jako tę właśnie mamę. A oto moje typy:
1. Bajki pt. "Zwierzyniec" Jana Brzechwy
Wydanie "Zwierzyńca", które mamy w domu, jest z 1988 r. Książeczka została zilustrowana przez nijakiego G. Labusa, który w przepiękny sposób wzbogacił jej treść. Bajki z tego zbioru są ulubionymi bajkami Sikuni, a zawarte w nich ilustracje trafiają do wyobraźni dziecka. Zresztą zobaczcie sami...
2. Piosenka "Jagódki" wyk. Fasolek
Dzieci generalnie uwielbiają muzykę. Ja sama często śpiewam moim córkom i widzę już jak Sikunia stara się powtarzać słowa piosenek również śpiewając. Natomiast piosenka "Jagódki" jest ich ulubioną i gdy słyszą pierwsze jej dźwięki, rwą się do szalonego tańca-wygibańca z szerokimi uśmiechami.
3. Kreatywna szuflada
W naszej kreatywnej szufladzie można znaleźć farby, nożyczki, pędzelki i gąbki do malowania, kredki, bibułę, kredę... Wszystko to jest naszą powiedziałabym bazą, podstawowymi narzędziami, które w połączeniu z wieloma innymi elementami, np. watą czy pudłami kartonowymi, otwierają świat dziecięcej kreatywności.
4. Dźwiękowa zabawka Chicco
Zabawka jest bardzo solidnie wykonana i jak liczę ma już ok. 8 lat, co świadczy o tym, że nie jedna para rączek próbowała się z nią zmierzyć. Zasługuje na pochwałę, ponieważ ćwiczy sprawność manualną malucha, a dzięki licznym rozwiązaniom zabawy nią, szybko się nie nudzą. Jest to zabawka, która może służyć 8 miesięcznemu niemowlakowi jak i 2 letniemu dziecku.
5. Chusta do noszenia niemowląt
U mnie sprawdziła się bez zarzutu. Była ona nieocenionym gadżetem, bez którego, przy dwójce małych dzieci, pewne czynności byłyby nie możliwe. Dzięki chuście udawało mi się usypiać obie córki jednocześnie. Lusia, dzięki chuście wtulona w moje piersi, zasypiała błyskawicznie, a Sikunię, w tym samym czasie, mając wolne ręce, bujałam w wózku. Poza tym mając Lusię w chuście mogłam spokojnie ugotować obiad, wytrzeć podłogi mopem czy wyjść na spacer z Sikunią, zabierając dla niej trzykołowy rowerek.
U mnie sprawdziła się bez zarzutu. Była ona nieocenionym gadżetem, bez którego, przy dwójce małych dzieci, pewne czynności byłyby nie możliwe. Dzięki chuście udawało mi się usypiać obie córki jednocześnie. Lusia, dzięki chuście wtulona w moje piersi, zasypiała błyskawicznie, a Sikunię, w tym samym czasie, mając wolne ręce, bujałam w wózku. Poza tym mając Lusię w chuście mogłam spokojnie ugotować obiad, wytrzeć podłogi mopem czy wyjść na spacer z Sikunią, zabierając dla niej trzykołowy rowerek.
6. Wygłupiaski
I na koniec...coś co nie jest gadżetem...ale nie wyobrażam sobie bez tego naszego codziennego dnia...my to nazywamy - wygłupiaskami...czyli wszelkiego rodzaju zabawy polegające na gilgotaniu, cmokaniu, ganianiu, fruwaniu samolotem, chowaniu się...to nic innego jak relaksowanie się śmiechem dzieci i swoim.
Teraz ja chętnie dowiem się o Waszych gadżetach, więc do zabawy zapraszam Autorki blogów:
http://alelarmo.blogspot.com/
http://ca-lineczka.blogspot.com/
http://mamolowo.blogspot.com



Te wyglupiaski są najlepsze :)
OdpowiedzUsuńFaktycznie wspaniałe ilustracje! My też często nucimy Jagódki... no i dzień bez "wygłupiasków" to dzień stracony ;) Zresztą nie było takowego - to silniejsze od nas ;)
OdpowiedzUsuńOoo, widzę, że preferujecie taki sam model spędzania czasu jak i my :)
UsuńWygłupianki też uwielbiam :)
OdpowiedzUsuńfajne gadżety, w szufladzie mam podobny zestaw kreatywny :)
OdpowiedzUsuńEdzio też rośnie na artystę malarza :)
UsuńGdzieś już widziałem tę zabawkę dźwiękową, ma 8 lat? Jak ten czas leci ...
OdpowiedzUsuńTeż zwykle zapominam o pędzącym czasie, uświadamiam to sobie za każdym razem, gdy patrze we własną metrykę :)
UsuńJa mam nosidlo i uwielbiam :) a te wygłupiaski super :))))
OdpowiedzUsuńWszelkiego takiego rodzaju sprzęty, gdy jakaś mama je wypróbuje, to później nie wyobraża sobie bez nich życia :)
Usuńu nas wygłupiaski także na porządku dziennym, bez nich nie wyobrażam sobie dnia
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Ostatnio tez lubimy Jagódki no i zabke mała . Zastanawiałam sie nad chusta ale dostałam w prezencie nosidełko i juz jakoś tak zostało ale nie jestem fanka tego mam wrażenie ze małej jest niewygodnie moze warto było jednak kupic chustę ale teraz juz raczej za późno.
OdpowiedzUsuńTeż podchodziłam do nosideł sceptycznie, więc wypróbowałam chustę...i się doskonale sprawdziła :) Lusię zaczęłam nosić chuście, gdy miała skończony miesiąc. Byłam przekonana, że u nas się sprawdzi, bo mała uwielbiała zasypiać na moich piersiach, słysząc bicie mojego serca i moje ciepło. Ale masz rację, im starsze dziecko, tym trudniej przyzwyczaić do chusty :)
Usuńprzyjmuję zaproszenie do zabawy. Potrzebuje jednak chwili bo u nas permanentne chorowanie z różnymi objawami. Wypatrujemy końca, którego nie widać. pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńCiesze się, że tak chętnie się zgodziłaś...i wciąż trzymam kciuki, za Wasz powrót do zdrowia :)
UsuńA u mnie w szkole chusty do noszenia niemowląt odradzali ze względu na problemy z napięciem mięśniowym, które są ich konsekwencją :/
OdpowiedzUsuńTak, jest to koronny argument przeciwników chustonoszenia...jeśli oczywiście niemowle jest zdrowe i jeśli noszenie ogranicza się jedynie do 1 godz. dziennie, bądź nawet rzadziej, to myślę, że nic złego nie powinno się stać.
UsuńRany miałam pozycję nr 1 jak byłam takim małym bąblem :)
OdpowiedzUsuńJak zobaczyłam te ilustracje dzieciństwo stanęło mi przed oczami :)
6+
Ta książeczka również jest z mojego dzieciństwa, a dziś oglądają ją moje córki. Cieszę się że mogłam przywołać Twoje wspomnienie :)
Usuń