19 maja 2014

Recenzja książki "Dziecko dzień po dniu. 100 złotych zasad francuskiego wychowania"

Redakcja BlogiMam.pl wraz z Wydawnictwem Literackim zaprosiły mnie do przygotowania recenzji książki  pt. „Dziecko dzień po dniu. 100 złotych zasad francuskiego wychowania” autorstwa Pameli Druckerman. Czując  już od dłuższego czasu niezaspokojony głód literacki, z wielką przyjemnością zasiadłam do tej książkowej uczty w poczuciu, że będzie to dobra lekcja w kwestii wychowywania dzieci. I nie zawiodłam się.

Człowiek istotą idealną nie jest, lubi więc widzieć co w trawie piszczy u swojego sąsiada. Dlatego często podgląda go, krytykuje, a czasem może nawet - naśladuje. Ta książka pozwala nam właśnie podejrzeć, skrytykować lub skłonić nas do naśladowania postaw rodziców jakie preferuje i reprezentuje społeczeństwo francuskie. Wywody Autorki, zawarte w książce w kwestii wychowania dzieci są przekonywujące,  gdyż jak sama pisze: „Jestem dziennikarką, a nie ekspertką w dziedzinie wychowania dzieci. Dlatego do francuskiego modelu przekonały mnie wyniki badań”. I co więcej, Pamela Druckerman z pochodzenia jest Amerykanką  z krwi i kości, której przyszło swoich troje dzieci wychować  właśnie we Francji. To sprawia, iż przedstawione przez Nią zasady są tym bardziej wiarygodne. 

Książka porusza temat wychowania dzieci dotykając wiele jego aspektów.  Pierwsze wskazówki dotyczą kobiet w ciąży i w jaki sposób Francuski traktują stan błogosławiony. W dalszej części, książka przedstawia porady dotyczące nauki przesypiania nocy przez 3-miesięczne niemowlęta. Dalej możemy przeczytać m. in. o radzeniu sobie z dziećmi niejadkami, o nauce dobrych manier,  czy o postępowaniu z nastolatkami. Książka zatem skierowana jest dla rodziców, którzy borykają się z problemami wychowawczymi dzieci w różnym wieku. I to co mnie najbardziej w niej przekonuje  to to, że opisane w niej wskazówki, nie są gotowymi rozwiązaniami. Autorka bowiem podkreśla, że każde dziecko jest inne  i nie wszystkie rozwiązania są idealne dla każdego, czasem po prostu trzeba łamać reguły. Dlatego też, książka nie jest elaboratem ani wykładem teorii, przedstawia jedynie ogólne zasady, a czasem stanowi opis pewnych mechanizmów, które pozwalają lepiej zrozumieć dziecięcą naturę i przez to lepiej dobrać sposoby działań rodziców i wypracować własne rozwiązania. W myśl bowiem zasady  - „Nie dawaj człowiekowi  ryby, daj mu wędkę i naucz go łowić”.
Interesujące w niniejszej książce jest również to, iż sama Autorka, jak również francuscy rodzice, traktują swoje dzieci  i to już od momentu narodzin  jako racjonalne istoty, które wiele rozumieją.  Są wobec tego istotami rozumnymi, więc zdaniem Autorki,  już 6-miesięczne niemowlę powinno uczestniczyć w rozmowach rodziców o ewentualnym rozwodzie. Kiedy natomiast umrze dziadek, rodzic  powinien dziecku to delikatnie wytłumaczyć i przyprowadzić je na chwilę na pogrzeb. Co więcej, francuskie pięciolatki wyjeżdżają na wielodniowe wycieczki przedszkolne  bez rodziców i  mają swoje przekleństwa, których rodzice uczą, odpowiednio się posługiwać. W książce możemy spotkać wiele tego typu, dla nas Matek Polek, być może kontrowersyjnych, ale moim zdaniem ciekawych i przydatnych porad. Myślę jednak, iż ukazanie trochę odmiennego modelu postrzegania dziecka, od tego który obserwujemy w polskich domach, może pozwoli otworzyć nam oczy i w ten sposób lepiej zrozumieć dziecięcy świat. 
 
Poza ciekawymi wskazówkami  dotyczącymi wychowania dzieci, książka również porusza temat związku między kobietą a mężczyzną jako rodzicami oraz zapatrywaniem kobiety na siebie jako matkę, gdzie jedna z zasad brzmi „Nie bądź mamą – taksówką”. Tutaj również znajdziemy ciekawe poglądy, zupełnie inne od tych znanych i utartych w naszym polskim społeczeństwie. 

Książkę szybko się czyta, ma przejrzysty układ stron, a wielkość kroju pisma nie nuży oczu, co jest istotne dla zmęczonych mam, które często wieczorami dopiero mają czas na chwilę z książką. Ponadto każda zasada, a jest ich 100, stanowi odrębny punkt, co pozwala szybko odnaleźć  tę, która w danym momencie naszego rodzinnego życia,  w razie pojawienia się konkretnego problemu, jest właśnie potrzebna. Atutem treści jest również to, iż Autorka stara się każdą zasadę podsumować  złotą myślą, która stanowi jej kwintesencję.
Ponadto na ostatnich stronach książki zostały zamieszczone przepisy kulinarne potraw podawane dzieciom w wieku trzech lat i młodszym, uczęszczającym do paryskich żłobków. Znajdziemy zatem tutaj przepis na m.in. zupę krem z karczocha czy zupę z soczewicy, zupełnie coś innego od znanej nam pomidorówki. 

Książkę polecam wszystkim tym, którzy planują mieć dzieci albo już je mają, albo o  dzieciach w ogóle nie myślą, ale za to są ciekawi jakie spojrzenie na ich wychowanie mają francuscy rodzice.

20 komentarzy:

  1. A gdzie mozna ta ksiazke zakupic? sa juz w ksiegarniach?
    Ja jestem zdania juz dawno ze dziecko powinno dochodzic do wszystkiego samo z pomoca mamy, a nie miec wszystko podane na talerzu.Trzeba spojrzec tak samo z innej persektywy i innej kultury a nie tylko z perspektywy Mamy Polki, bo te nasze dzieciaki sa bardziej madrzejsze niz nam sie to wydaje.
    Pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę można kupić w księgarni internetowej adres tutaj: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/2675/Dziecko-dzien-po-dniu/
      Książka jest również dostępna w salonach empik-u, również pozdrawiamy :)

      Usuń
  2. Francuski punkt widzenia, chyba różni się od tego naszego. Może skuszę się na tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj różni się, jest tam wiele zaskakujących wątków :)

      Usuń
  3. Nie wiem czy mnie ciekawi francuskie wychowanie, może jakieś galijskie lub wikingów by się u mnie sprawdziło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tylko wpadnie mi coś w rękę o wychowywaniu małych wikingów dam znać :)

      Usuń
  4. Właśnie jestem w trakcie....;) Ksiązka naprawde robi furrorę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Została przetłumaczona już w wielu językach i świetnie sprzedaje się w innych krajach :) życzę ciekawych wrażeń :)

      Usuń
  5. opis intryguje:) wychowuję syna według prywatnego barometru. Jest osobowością, trudnym orzechem do zgryzienia dla tych, którzy go wychowują:):) ale tak bywa w życiu. Jeden jeden jest ostoją spokoju i spolegliwości inny wulkanem buzujących pomysłów:) Pozdrawiam i dziękuję za recenzję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobny wychowawczy orzech do zgryzienia ze starszą córką:)

      Usuń
  6. Wygląda na ciekawą propozycję, będę musiała pomyśleć o niej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam o tej książce, jednak mnie wychowanie dzieci już nie dotyczy...mam to za sobą, nawet mnie to cieszy :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Mało takich książek czytam, a może właśnie to mój błąd, może warto do tej zajrzeć? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie ja również rzadziej sięgam po książki w tej kwestii częściej jednak korzystam z internetu :)

      Usuń
  9. Odkąd mam dwie córeczki to juz kilka takich ksiazek przeszlo przez moje rece i z tymi poradami to jest róznie,ale mimo wszystko uwazam ze warto siegac po takie lektury, pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, najważniejsze jest poleganie na własnej intuicji, ale czasem warto przeczytać o tym jakie rozwiązanie proponują inni :)

      Usuń
  10. Właśnie się dowiedziałam, że wygrałam konkurs literacki organizowany przez Blogimam, więc w nagrodę dostanę tę książkę! Już nie mogę się doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja wychowuję dziecko intuicyjnie, chyba po polsku, ale też go traktuję jak rozumną istotę, a nie głupiego dzieciaka i dużo do niego mówię i tłumaczę. Swoją drogą, wychowanie dziecka, to chyba najtrudniejsze zadanie w życiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, nasza matczyna intuicja zwykle jest niezawodna :)

      Usuń

Cały domowy babiniec ze Świata Sikuni serdecznie dziękuje, że podzieliłaś się z nami Swoimi przemyśleniami - zapraszamy ponownie :)