Człowiek istotą idealną nie jest, lubi więc widzieć co w
trawie piszczy u swojego sąsiada. Dlatego często podgląda go, krytykuje, a czasem
może nawet - naśladuje. Ta książka pozwala nam właśnie podejrzeć, skrytykować
lub skłonić nas do naśladowania postaw
rodziców jakie preferuje i reprezentuje społeczeństwo francuskie. Wywody Autorki,
zawarte w książce w kwestii wychowania dzieci są przekonywujące, gdyż jak sama pisze: „Jestem dziennikarką, a
nie ekspertką w dziedzinie wychowania dzieci. Dlatego do francuskiego modelu
przekonały mnie wyniki badań”. I co więcej, Pamela Druckerman z pochodzenia
jest Amerykanką z krwi i kości, której
przyszło swoich troje dzieci wychować właśnie
we Francji. To sprawia, iż przedstawione przez Nią zasady są tym bardziej wiarygodne.
Interesujące w niniejszej książce jest również to, iż sama Autorka,
jak również francuscy rodzice, traktują swoje dzieci i to już od momentu narodzin jako racjonalne istoty, które wiele rozumieją. Są wobec tego istotami rozumnymi, więc zdaniem
Autorki, już 6-miesięczne niemowlę
powinno uczestniczyć w rozmowach rodziców o ewentualnym rozwodzie. Kiedy natomiast
umrze dziadek, rodzic powinien dziecku
to delikatnie wytłumaczyć i przyprowadzić je na chwilę na pogrzeb. Co więcej, francuskie
pięciolatki wyjeżdżają na wielodniowe wycieczki przedszkolne bez rodziców i mają swoje przekleństwa, których rodzice uczą,
odpowiednio się posługiwać. W książce możemy spotkać wiele tego typu, dla
nas Matek Polek, być może kontrowersyjnych, ale moim zdaniem ciekawych i
przydatnych porad. Myślę jednak, iż ukazanie trochę odmiennego modelu postrzegania
dziecka, od tego który obserwujemy w polskich domach, może pozwoli otworzyć nam
oczy i w ten sposób lepiej zrozumieć dziecięcy świat.
Książkę szybko się czyta, ma przejrzysty układ stron, a wielkość kroju pisma nie nuży oczu, co jest istotne dla zmęczonych mam, które często wieczorami dopiero mają czas na chwilę z książką. Ponadto każda zasada, a jest ich 100, stanowi odrębny punkt, co pozwala szybko odnaleźć tę, która w danym momencie naszego rodzinnego życia, w razie pojawienia się konkretnego problemu, jest właśnie potrzebna. Atutem treści jest również to, iż Autorka stara się każdą zasadę podsumować złotą myślą, która stanowi jej kwintesencję.
Książkę polecam wszystkim tym, którzy planują mieć dzieci
albo już je mają, albo o dzieciach w
ogóle nie myślą, ale za to są ciekawi jakie spojrzenie na ich wychowanie mają francuscy rodzice.
A gdzie mozna ta ksiazke zakupic? sa juz w ksiegarniach?
OdpowiedzUsuńJa jestem zdania juz dawno ze dziecko powinno dochodzic do wszystkiego samo z pomoca mamy, a nie miec wszystko podane na talerzu.Trzeba spojrzec tak samo z innej persektywy i innej kultury a nie tylko z perspektywy Mamy Polki, bo te nasze dzieciaki sa bardziej madrzejsze niz nam sie to wydaje.
Pozdrawiamy.
Książkę można kupić w księgarni internetowej adres tutaj: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/2675/Dziecko-dzien-po-dniu/
UsuńKsiążka jest również dostępna w salonach empik-u, również pozdrawiamy :)
Francuski punkt widzenia, chyba różni się od tego naszego. Może skuszę się na tę książkę :)
OdpowiedzUsuńOj różni się, jest tam wiele zaskakujących wątków :)
UsuńNie wiem czy mnie ciekawi francuskie wychowanie, może jakieś galijskie lub wikingów by się u mnie sprawdziło ;)
OdpowiedzUsuńJeśli tylko wpadnie mi coś w rękę o wychowywaniu małych wikingów dam znać :)
UsuńWłaśnie jestem w trakcie....;) Ksiązka naprawde robi furrorę;)
OdpowiedzUsuńZostała przetłumaczona już w wielu językach i świetnie sprzedaje się w innych krajach :) życzę ciekawych wrażeń :)
Usuńopis intryguje:) wychowuję syna według prywatnego barometru. Jest osobowością, trudnym orzechem do zgryzienia dla tych, którzy go wychowują:):) ale tak bywa w życiu. Jeden jeden jest ostoją spokoju i spolegliwości inny wulkanem buzujących pomysłów:) Pozdrawiam i dziękuję za recenzję:)
OdpowiedzUsuńMam podobny wychowawczy orzech do zgryzienia ze starszą córką:)
UsuńWygląda na ciekawą propozycję, będę musiała pomyśleć o niej :)
OdpowiedzUsuńSłyszałam o tej książce, jednak mnie wychowanie dzieci już nie dotyczy...mam to za sobą, nawet mnie to cieszy :))
OdpowiedzUsuńMało takich książek czytam, a może właśnie to mój błąd, może warto do tej zajrzeć? ;)
OdpowiedzUsuńWłaściwie ja również rzadziej sięgam po książki w tej kwestii częściej jednak korzystam z internetu :)
UsuńOdkąd mam dwie córeczki to juz kilka takich ksiazek przeszlo przez moje rece i z tymi poradami to jest róznie,ale mimo wszystko uwazam ze warto siegac po takie lektury, pozdrawiam :-)
OdpowiedzUsuńTo prawda, najważniejsze jest poleganie na własnej intuicji, ale czasem warto przeczytać o tym jakie rozwiązanie proponują inni :)
UsuńWłaśnie się dowiedziałam, że wygrałam konkurs literacki organizowany przez Blogimam, więc w nagrodę dostanę tę książkę! Już nie mogę się doczekać :)
OdpowiedzUsuńGratuluję i życzę miłej lektury :)
UsuńJa wychowuję dziecko intuicyjnie, chyba po polsku, ale też go traktuję jak rozumną istotę, a nie głupiego dzieciaka i dużo do niego mówię i tłumaczę. Swoją drogą, wychowanie dziecka, to chyba najtrudniejsze zadanie w życiu.
OdpowiedzUsuńTo prawda, nasza matczyna intuicja zwykle jest niezawodna :)
Usuń